piątek, 24 czerwca 2016

Różyczka z bambusa w kolorze maków

Są takie włóczki z których "dzierga się samo". Moim nowym odkryciem jest Bamboo od YarnArtu, mięciutkie, milutkie, śliskie z lekkim połyskiem, takie że chce się dotykać i głaskać, a do tego wydajne. Produkcja z niego też okazała się wyjątkowo przyjemna, jedynym zgrzytem był niesamowicie chemiczny zapach, ale sadzę że to wina barwnika w kolorze cynobru, bo ani czarny ani srebrny po nosie mi nie dają. 
To było moje pierwsze spotkanie z bambusem i z pewnością nie ostatnie, chociaż zamawiałam go trochę z przekory żeby sprawdzić "z czym to się je". Naczytałam się że nie trzyma kształtu, jest gumowaty, ślizga się na drutach, rozwarstwia i daje nierówne oczka, (czytaj wyzwanie!). Jedyne co okazało się prawdą to fakt że się roznitkowuje, ale nie na tyle żeby mi to działało na nerwy, leciutko też sypie kłaczki (a o tym nikt nie wspominał), no i plącze niemożebnie więc przewinęłam na kłębki żeby co 5 sekund pęczków nie rozplątywać. Natomiast jesli chodzi o rozciągliwość to owszem wyrób wyciągnął mi się około 5cm na długości ale to było w pełni zamierzone (jak zawsze suszyłam w zwisie) a przy tym oczka idealnie się wyrównały, choć i przed moczeniem były całkiem zgrabne, biorąc pod uwagę, że nigdy się do tego specjalnie nie przykładam. 
Jak tylko zobaczyłam (po otwarciu paczki) kolor, wiedziałam, że z tej makowej czerwieni (a nie jest to mój ulubiony odcień, zdecydowanie wolę te bardziej mroczne, ciemniejsze i bardziej krwiste) musi powstać coś z motywem kwiatów. Ponieważ żaden ażur mi się z makami nie kojarzył postawiłam na róże, a one jak wiadomo z definicji muszą być czerwone. 
Wzór się sam wymyślił około 3 nad ranem (nie wiem czemu o tej godzinie napadają mnie różnorakie inspiracje, które koniecznie, już, muszę zapisać zanim zapomnę, więc odbywa się procedura z zapalaniem światła szukaniem jakieś wolnej kartki i ołówka, a później skoro już się z łóżka wywlekłam, to herbatkę trzeba zrobić  i finał jest taki że kilka godzin później, ziewając jakbym zamierzała połknąć własne odbicie w lustrze, nakładam kolejną warstwę korektora pod oczy, żeby sińcami po nimi nie straszyć napotkanej ludzkości...). Ten ażur to nie jest nic odkrywczego, jedynie modyfikacja czegoś co gdzieś  widziałam  (chyba w chuście znanej jako alpejskie łąki), wyrzuciłam narzuty dodałam inne i wyszło coś co przy pewnej dozie wyobraźni można uznać za pączki róż (zawsze widzę zwierzątka i tym podobne kształty patrząc na chmury czy plamy, więc i tu dostrzegłam kwiaty).


Czerwony się źle fotografuje ale może i Wy się dopatrzycie róży  ;)




Oprócz wymyślonego przed świtem ażuru zastosowałam też po raz pierwszy eksperymentalnie rzędy skrócone na ramionach jako łącznie. (Ten pomysł  z kolei mnie olśnił i musiałam go koniecznie wypróbować, w oczekiwaniu aż mi się mufinki z agrestem upieką, w efekcie czego były nieco przeciągnięte i za suche w środku, ale nie spaliłam! Brawo ja - jak mówią w reklamie)



Gdzieś (ale wybaczcie nie pamiętam gdzie, tylko tyle że to było na jakimś przypadkowo klikniętym anglojęzycznym blogu) jakiś czas temu widziałam wzmiankę, że można tak robić ramiona. Jest to pewna modyfikacja tzw. metody na C. Zamiast tworzyć wąski pasek z oczek stopniowo w kolejnych przerabianych rzędach robi się to za jednym zamachem, stosując rzędy skrócone i przerabiając potrzebną ilość razy, 5  lub 6 oczek. U mnie wyglądało to tak że po nabraniu  92 oczek i przerobieniu pierwszego rzędu jako poziomy łańcuszek na lewych oczkach (żeby mi się brzeg nie wywijał) i kolejnego normalnie na prawo, w następnym przerobiłam 21 oczek po czym zrobiłam narzut, przerobiłam jedno oczko centralne, narzut, jedno oczko, oczko owinięte i powinnam napisać, że odwróciłam robótkę, ale jako że jestem oburęczna na drutach co skutkuje robieniem zawsze po prawej stronie więc po prostu zaczęłam przerabiać z powrotem 5 oczek i znów owinęłam oczko, nie odwróciłam robótki lecz wróciłam do pierwotnego kierunku dziergania i powtórzyłam całą operację 13 razy robiąc narzuty wokół oczka centralnego, po czym przerobiłam oczka z owijkami po jednej stronie narzutów i jeszcze 48 oczek zrobiłam narzut, przerobiłam jedno oczko centralne, narzut, jedno oczko, oczko owijane i znów to samo co powyżej 13 razy robiąc narzuty, przerobiłam oczka z owijkami z jednej strony narzutów i jeszcze 21 oczek, koniec rzędu. W kolejnym rzędzie powrotnym przerobiłam oczka z owijkami po drugiej stronie narzutów na drutach miałam 144 oczka (ramiona i dekolt) tyle ile sobie założyłam na szerokość korpusu. Teraz powinnam połączyć plecy (ewentualnie zacząć dobierać oczka na rękawy) ale zaplanowałam pęknięcie, skoro i tak miałam robić osobno przód i tył, to dlaczego nie robić tyłu w dwóch częściach? I tak "dziura" na plecach ma dokładnie tą samą głębokość co te na ręce czyli 36 rzędów. Pomyślałam, jak się okazało słusznie, że mi się bambus wyciągnie, tym samym mniej znaczy lepiej i szczęśliwie udało mi się uniknąć otworów pod pachami do pasa. Po 36 rzędach w trzech częściach wszystko zostało połączone w całość, po czym miło dziergało się do samego dołu. Z przodu po róży na samej górze  (która być musiała jako motyw przewodni) gładko  tylko z wąziutkimi paskami narzutów po bokach, z tyłu z siateczką i ażurem, aż do ostatniego powtórzenia motywu, kiedy postanowiłam zastosować wzór na dole przodu. Zamknęłam luźno oczka po dwóch rzędach poziomych łańcuszków. Zapomniałabym, zrobiłam taliowanie po bokach zupełnie niepotrzebnie gdyż się wyciągnęło po kontakcie z wodą i jest niekoniecznie tam gdzie być miało, ale całość na tyle mi się podoba że pruć nie będę (nie prułam tego topu eksperymentalnego ani razu, aż sama się sobie dziwię, że jak to tak, da się bez zabawy, nieprawdopodobne!)
Teraz czarnego bambusa zamierzam przerabiać w ten sam deseń ale tym razem od dołu, po całości różyczki i z rękawkiem robionym tą eksperymentalną rzędoskróconą modyfikacją metody na C, żeby było elegancko i uwodzicielsko dziurawo (tylko muszę rozpracować jak te dziury o podwójnych narzutach zmniejszyć, się rozciągają nadmiernie, mimo że robiłam tylko jeden narzut przerabiany jako dwa oczka).
Jeśli kogoś interesuje samo podejście do modyfikacji metody na C to rozpisałam się o nim bardziej w "referacie" u Intensywnie Kreatywnej.
Zdjęcia na korpusie ludzia powstały przed moczeniem, bo akurat wtedy miałam czas, więc wyobraźcie sobie, że to jest w rzeczywistości nieznacznie dłuższe, o tak za pasek.






Nie napisałam metryczki technicznej, już nadrabiam: projekt ja, włóczka 100% bambus YarnArt Bamboo kolor 555, zużycie około 90g (z drugiego motka 50g została mi się po zwinięciu kulka wielkości piłeczki pingpongowej) na rozmiar rozciągliwe 36/38, druty 3.5 (jakoś tak przeważnie biorę większe niż mi producenci sugerują a wcale ściśle nie robię), czas pracy twórczej weekend i dwa dodatkowe popołudnio-wieczory z meczami (ten wzór ma tą zaletę że wchodzi do głowy i nie trzeba patrzeć na kartkę), robiło się samo nie wiadomo kiedy, tak miło że prawie żałowałam, że tak szybko się skończyło.

Pozdrawiam z lodówki szukając chłodu, trzymając kciuki za naszych, niech nie kończą jak najdłużej!  ;)

wtorek, 21 czerwca 2016

Pocięłam dive na atol

Czasami własna logika mnie poraża - po co dorobić rękawy (bardzo tego nie lubię) do rozgrzebanych od dawna swetrów, kiedy można co innego pozaczynać, ma się przecież jeszcze kilka par wolnych drutów i parę pudeł gdzie można toto upchać, żeby nie przeszkadzało leżakując w oczekiwaniu lepszych czasów. A miałam produkować tzw. piórkowy sweterek. Wytwarzałam takie puchate i leciutkie ciuszki  (np. taki albo taki czy taki) jeszcze zanim zostały nazwane piórkowymi i zawiązała się akcja ich dziergania, ale ich nigdy za wiele. Nawet czarną i szarą alpakę nabyłam (nie, nie zwierzątko plujące gdy się wkurzy, tylko jego sierść w postaci kłębuszków - w przeciwieństwie do owczej nie powoduje u mnie reakcji skórnych, póki co...). Jednakże jak mnie poinformowano nadciągają saharyjskie upały (chociaż akurat wczoraj cały dzień lało), więc pomysł na burzową chmurę trzeba przełożyć, nie będę dziergać z włochatych nitek, które się do drutotrzymaczek doklejają. Na warsztacie aktualnie mam bardzo letni i przyjemny w dotyku czerwony bambus (przetworzone chemicznie, co czuć zwłaszcza w zapachu, włókna rośliny, którą wcinają pandy, mam nadzieje że jedzą jednak inny gatunek i im pożywienia nie odbieram). A z drutów zdjęłam kilka dni temu taką oto bluzeczkę z pociętej divy ;)


Atol wziął się oczywiście od kolorystyki kojarzącej się z tropikalną wyspą na turkusowym oceanie, a ta pocięta diva to mikrofibra Alize Diva Batik Design kolor 4603. Dla uzupełnienia danych technicznych:  pomysł jak zwykle mój, druty rozmiar 4, zużycie to motek i 1/3 drugiego na dopasowany rozmiar 36/38. Pocięłam motek na 3 identyczne kolorystycznie części i z drugiego, który pochodził z innej partii farbowania co się rzucało w oczy, wycięłam tylko kawałek w kolorze ecru i piasku. Robiłam naprzemiennie najpierw trzema a później czterema nitkami żeby uzyskać łagodne przejścia w szerokich pasach. Jedyny zgrzyt to, to że w miejscu zmiany nitek po upraniu się nieco ściągnęło, a przecież specjalnie robiłam tam luźniej i nic nie dociągałam, eh... szydełko w dłoń i rozpychałam oczka, znów nic nie widać. Jak mi się ściągnie po kolejnym praniu to się bardziej zirytuje. Początkowo zastanawiałam się czy nie zrezygnować z turkusu na dobre, ale skojarzenie z tropikami spowodowało że go zostawiłam i całkiem fajnie się to rozłożyło na ramionach.
Nabrałam 100 oczek na górę i poszerzałam co 6 rząd (w rzędzie z samych prawych) o 20 oczek (co 5,6,7,8,9,10 oczek) do uzyskania 220, wtedy oddzieliłam rękawy dodając na pokroje po 6 oczek zamknięte następnie w kliny. W korpusie jest 140 oczek, taliowane lekko, zbierając oczka po całości okręgu, do 130 przed ażurami wtedy na powrót poszerzone. Góra dół i rękawki wykańczane za pomocą poziomych łańcuszków zamiast ściegu francuskiego. Stosuje ten nowo odkryty patent zapobiegający wywijaniu się brzegów poznany dzięki estońskim rękawiczkom ze strony Intensywnie Kreatywnej (których nie robiłam) i zmodyfikowany przeze mnie (tą sam nitką robię warkoczyk i oczka, robię go na lewych oczkach) bo bardziej podoba mi się efekt. Bardzo prosty ażur to powtarzane 6 rzędów: lewe, narzut dwa lewe razem na lewo, lewe, prawe, długie prawe ze spuszczanych narzutów, prawe. Pierwszy raz robiłam okrągły karczek zamiast reglanu, różnica niby niewielka ale podoba mi się jak się dekolt układa.  A że tył jest identyczny (po moich działaniach rozpychających) to zdjęcia tylko przodu na korpusie ludzia. 























Z głową w chmurach wypatrując tropikalnych wysp na których w cieniu bambusów nie panują upały - pozdrawiam ;)

piątek, 17 czerwca 2016

Jednomotkowa za 9zł

Zakupy ubraniowe są dla mnie męczarnią, głównie dlatego, że wymyślę sobie coś a jak chce to nabyć to się okazuję, że czegoś takiego nie wytworzono. I tylko chodzę bo tych miejscach pełnych produkcji rąk wyzyskiwanych azjatyckich szwaczek na wieszakach i się denerwuję, że jak to, niemożliwe żeby nikt nie wpadł na coś tak oczywistego jak moje imaginacje. A jeśli i w necie tego nie znajduję (bo nie umiem, ewentualnie przekracza moje możliwości finansowe) to jest bardzo źle. Jak się okazuję że gdzieś jest, a po przysłaniu to jednak nie to, nie ten rozmiar, nie ten materiał i ogólnie nie to moje wyobrażenie - tragedia a jeszcze odesłać toto trzeba, totalna katastrofa. Stąd zapewne po części wzięło się dzierganie, pozwala realizować to "co mi się we łbie uroiło", bo szyć nie potrafię, niestety. Co prawda jestem w stanie zszyć ze sobą dwie części materiału, jednakże przeniesienie wykroju na tkaninę i wycięcie przy zachowaniu prostych linii przekracza moje możliwości koordynacji ręka-oko. Że o narysowaniu wykroju wedle wyobrażeń nie wspomnę. Już się z tym pogodziłam i wiem że to nie moja wina tylko wszystkie nożyczki tną krzywo ;) Na szczęście rzeczy na drutach w miarę proste produkuje. Czasem uda mi się też stworzyć coś naprawdę tanim kosztem. I dziś coś takiego. Niebieska letnia bluzeczka dla 16-letniego dziewczęcia, prezentowana na moim korpusie, więc się rozmiar nie zgadza, bo w rozciągliwe 34/36 może się i wcisnę na górze, ale przypominam nieco baleron ;) tadam (foto na wdechu oczywiście)




Dane techniczne: włóczka dokładnie jeden motek mikrofibry Alize diva silk effect kolor 245 według sklepu turkus według mnie błękitne letnie niebo. Druty na górę 3.5 na dół 4. Pomysł mój. Robiona od środka bo mi się nie chciało kombinować z próbkami więc owinęłam Młodą dookoła biustu "szaliczkiem" i wiedziałam że tak ma być +/- rozciągliwość, 120 oczek dla równego rachunku poszerzone do 140 w okolicy biustu przed pokrojem. Lubię tą metodę prosta i szybka bez przeliczeń. Pasek to zabawa narzutami i dwoma razem, to coś widoczne na górnej krawędzi to początek mozaiki ale się koncepcja zmieniła, się wypruwać nie chciało i zostało zaakceptowane, to jest kawalątek tej samej włóczki w piaskowym kolorze. Góra to reglan zbierany po 3 oczka z środkowym na wierzchu, mikro rękawki robione siateczką, z tyłu też siatka żebym się nie zanudziła. Ostatni rządek przed zamknięciem długie oczka że spuszczonych narzutów dla efektu ;) Dól miał być lekko gorsetowy według życzenia, więc są mini kliniki z przodu między narzutami z tyłu stała ilość oczek. Ta nierówna falbana ze zdjęć jest uzyskana dzięki rzędom skróconym zastosowanym tuż przed zamknięciem i tym że z racji ograniczeń włóczkowych zamykałam (po spruciu pierwszego zamykania, bo mi motek się skończył 20 oczek przed końcem) naprzemiennie 8 oczek luźno 3 pod narzutami bardzo ścisło. Z 350m zostało się 15cm. Niestety ząbki słabo widoczne w użytkowaniu, ale to akceptowalny defekt.


Jednak z jednego motka i za 9zł to uważam że wyszło całkiem nieźle, a do tego dziergało się szybko i łatwo. Młoda zadowolona, tym bardziej że może nosić tył na przód jeśli się zdecyduje nieco prowokować. 



Pozdrawiam marząc o błękitnym niebie a nie o baleronie, którego nie jadam ;)


wtorek, 14 czerwca 2016

Meduzowata marinna niezablokowana

O tym że rzeczy dziergane się blokuję dowiedziałam się jakieś dwa lata temu... Biorąc pod uwagę że "drutuje" od lat kilkunastu bardzo późno dokonałam tego odkrycia. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że jako alergiczka dziergająca na ogół swetry z "tego strasznego skrzypiącego akrylu", której nawet od 5% wełny w składzie włóczki wyskakuje swędząca wysypka na chwytakach drutów i innych częściach stycznych z modyfikowaną sierścią owcy, nigdy nie odczuwałam potrzeby blokowania. I tak mi zostało do dziś. Inna sprawa to, to że brakuje mi cierpliwości oraz miejsca. Gdy już skończę udzierg chcę go jak najszybciej nosić, nie po to dłubie wiele dni żeby czekać na efekt dłużej niż to konieczne ;) Jednakże są takie elementy garderoby, jak chusty, które bez blokowania przypominają meduzę wyrzuconą na brzeg morza. I dziś morską istotę z kordonka przedstawiam. Oto moja meduzowata marinna niezablokowana ;)




Chusta powstała jako moje przyszłe zaliczenie zadania marynarskiego w turnieju u Intensywnie Kreatywnej, ale bardziej jako zapotrzebowanie chwili na owijacz nie grzejący ale przed wiatrem chroniący (zawsze mi wieje po szyi i później głos tracę). Wydziergała się już jakiś czas temu i nadal się zablokowania nie doczekała, gdyżponieważ nie mam gdzie tego zrobić. Jak ją dopnę do łóżka to będę zmuszona spać na mokrym (bawełna niestety nie schnie w 3 minuty), a do paneli pineskami przytwierdzać nie będę, więc leży i czeka na upały (osobiście wolę żeby leżała niezablokowana latami, niż by miały znów panować takie temperatury jak w zeszłym roku, w których się topię niczym lodowce na biegunie). Może i przypomina meduzę, ale jako wiatrochron się sprawdza doskonale. Zresztą mnie wystarcza że ażurek widać, paski i ząbki też a i skojarzenia wakacyjne morsko-marynarskie same przychodzą do głowy ;)


Dane techniczne: Wyprodukowałam ją według własnego pomysłu z bawełny macerowanej na szydełko przeznaczonej Alize miss kolor 497 chabrowy i Alize miss batik kolor 3702 biało-niebiesko-błękitno-turkusowy. Zużyłam oba motki 50g/280m. Druty 2.75 na ażur, 3.5 na ząbki i pierwsze rzędy pasiaka, 4 na resztę. Ażur który wykorzystałam w części jednobarwnej jest dokładanie ten sam co w hennaimpression (można napisać że mnie napadł wzór, co się praktycznie nie zdarza). Robiłam go częściowo przed sweterkiem i muszę przyznać że mnie męczył, ale po skończeniu z letnim udziergiem konkursowym poszło z górki i się nawet dziwiłam czemu mi się to wydawało takie wymagające uwagi wcześniej (jak widać kwestia przyzwyczajenia do wzoru i wyłapania zasad nim rządzących na dużej powierzchni ma znaczenie). Do ażurowego szalika dorobiłam ząbki a później, ponieważ wydawał mi się przykrótki (wyrobiłam cały chabrowy kordonek na 8 powtórzeń motywu), nabrałam oczka dookoła trzech pozostałych krawędzi stosując rzędy skrócone co 5 oczek i ścieg francuski, i jeszcze raz rzędy skrócone co 10 oczek i ścieg francuski żeby się całej melanżowej nitki pozbyć. Górna krawędź wykończona szydełkiem półsłupkami (uczę się podstawowych oczek na wszystkim co mi się nawinie), resztkami obu włóczek żeby się nie wywijało i trzymało kształt jeśli kiedyś zablokuje marinnę. Wymiarów meduzy podać nie jestem z stanie (nie mierzyłam) ale można się nią dookoła szyi swobodnie zamotać a jako narzutka plecy jak widać zakrywa, sądzę że jak się toto naciągnie to będzie duże chuścisko. A chwilowo w stadium bezkształtnym sprawdza się w użytkowaniu. 

Niezablokowana pozdrawiam serdecznie z samego rana ;) 


niedziela, 12 czerwca 2016

Teraz to takie słabizny robią

Wszystkie blogi które podczytuje mają już wiele lat dlatego nie bardzo wiem co powinno znaleźć się w pierwszym poście :) 

Na pierwszy ognień wrzucę więc moją hennaimpression pracę konkursowa zamieszczoną na stronie Intensywnie Kreatywnej, która sądząc po zamieszczonych tam komentarzach podoba się nie tylko mnie ;)


Sweterek ma wyraźnie letni charakter, jest bawełniany, idealny na te dni gdy temperatura nie przekracza 20 stopni, na chłodne wieczory i poranki. Poza znalezionym na rosyjskim blogu ażurem, zastosowałam lekkie ażurowe ściągacze [okrążenie 1: dwa prawe razem na prawo drugie oczko na wierzchu, narzut, dwa lewe; okrążenie 2: dwa prawe (narzut przerabiany jako prawe przekręcone) narzut dwa lewe razem na lewo tak jak schodzą z drutu, powtarzać te dwa rzędy], żeby nie obciążać za bardzo dolnego brzegu i rękawów  Bawełna i bez zachęt ma słoność zmian długości, czasem i o kilka centymetrów w dół, po praniu, zwłaszcza gdy tak jak ja nie uznaje się blokowania i suszenia na płasko. 



Na rękawach od góry zrobiłam trochę efekciarskie pęknięcia, zastanawiając się czy to nie będzie przesada ale nawet jesli ktoś tak uzna to mnie się one bardzo podobają.


I właśnie sobotniego chłodnego ranka, gdy stałam w osiedlowym warzywniaku w pęczkiem włoszczyzny w jednej ręce a brokułem w drugiej, pewna miła białowłosa sąsiadka zwróciła mi dyskretnie uwagę, że mi "się bluzeczka pruje na rękawie, bo teraz to takie słabizny robią, ładne ale nosić się tego nie da, pęka toto w szwach przy pierwszym użyciu" :D 

Dane techniczne: włóczka Drops loves you 6 kolor 110 boredaux (dla mnie pieczony buraczek) zużycie nie całe 6 moteczków czyli około 280gram na drutach rozmiar 4. Pomysł mój. Zdjęcia moje (są jakie są inne nie będą), ściana też własnoręcznie malowana, i nawet ja się załapałam w części środkowej bezgłowej.
Projekt poza zapożyczonym ażurem jest całkowicie mój, robiony od dołu w okrążeniach aż do rękawów. Tu się troszkę zamotałam (na szczęście nie w włóczkę tylko we własne pomysły) bo miałam zamiar rękawy wrabiać po skończeniu korpusu, ale żal mi było naruszać ażur dlatego zwyczajnie podzieliłam to co miałam na drutach na przód i tył i dodałam oczka na rękawy na kształt litery T. Jak założyłam sweterek pierwszy raz, po około 10 dniach produkcji wieczorami, jego ażury skojarzyły mi się z motywami malowanymi henną na skórze, a ponieważ kolor też poniekąd hennę przypomina (zwłaszcza w sztucznym świetle) dlatego na potrzeby Ravelry nazwałam swój wyrób hennaimpression.

Szczegóły dla rozmiaru 36/38 obwód w biuście 90cm
140 oczek (28x5) na obwód, czyli raport ażuru powtarzany 5 razy.
Ściągacz ażurowy 2x2 opisany powyżej przez 12 okrążeń, pierwsze 3 okrążenia jako rozbiegowe robiłam normalnym ściągaczem dwa prawe dwa lewe. Czyli 15 okrążeń ściągacza w sumie (w rękawach tak samo tzn. ostatnie 3 okrążenia przed zamknięciem są robione jako dwa prawe dwa lewe).
Dzielone na pół od markera zaznaczającego początek okrążenia 35-70-35 (po drugim powtórzeniu części środkowej schematu ażuru, rzędy 17-52)
Na rękawy dodane: do tyłu 2x 21+28+29(30)=78(79) (nabrane pętelkowo) 
do przodu 2x 7+28+28+15(16)=78(79) (nabierane pomiędzy pętelkami tyłu), czyli 227 (28x8+3) oczek na drucie na przód(tył) i oba rękawy, wysokość to jedno powtórzenie środkowej części schematu (rzędy 17-52). Ta różnica jednego oczka miedzy rękawami wynika ze specyfiki schematu ażuru.
Na tyle minimalny podkrój na dekolt 4 rzędy, na przodzie podkrój 11 rzędów, skracałam tak żeby jak najmniej zakłócić ażur i uzyskać lekko łódkowy kształt, nie owijałam oczek. 2x52 oczek zostawionych na dekolt.
Ściągacz na rękawie 36 oczek, pęknięcia na górze rękawów 5 oczek od dekoltu zamknąć razem dwie części rękawa 10 zamknąć osobno 5 razem 10 osobno, reszta już łączona razem do końca rękawa (łączone po te pięć oczek tak żeby wypadało na środkach motywu) Uwaga motywy nie są symetryczne na obu częściach rękawowych z racji podziału nie parzystej ilości powtarzanych motywów ażuru w obwodzie.
Rękawy są łączone bezszwowo, na dole (czyli po wewnętrznej stronie ręki od pachy) przeciągałam przez już nabrane pętelkowo oczka części tylnej rękawowej oczka nabierane na część przednią (można nabierać oczka na szydełkowy łańcuszek ale ja wolę tą metodę), na górze (czyli na zewnętrznej stronie od ramienia) łączyłam poprzez przeciąganie przy zamykaniu oczek przodu przez zamknięte już luźno oczka tyłu na długości rękawów. Powstało coś wyglądające jak warkoczyk z oczek co fajnie pasuje do linii, które tworzyły się w ażurze przy przerabianiu dwóch razem. Ściągacz rękawów dorabiany na końcu na nabranych oczkach z brzegu rękawa. Góra wykończona dodatkowo szydełkiem (po zamknięciu oczek) rzędem chyba półsłupków (nie znam się na nazewnictwie szydełkowym w każdym razie przeciągałam nitkę przez oczko brzegu pętelkę i oczko łańcuszka, w taki sam sposób zamykam zawsze luźno oczka na drutach dodając pętelkę między oczkiem już zamkniętym a oczkiem dopiero przez nie przeciąganym). 

Projekt jest łatwy do modyfikacji. Można usunąć ażur zostawiając pęknięcia lub na odwrót, można zrobić tylko pas ażuru na środku przodu/pleców lub też gładko w okrążeniach a tylko w części górno-rękawowej ażur, można zrobić taliowanie używając w części środkowej mniejszego rozmiaru drutów, dla większych rozmiarów wystarczy dodać w okrążeniach jeden lub dwa motywy ażuru (to 28 oczek), dla osób z hojniejszym biustem inaczej podzielić oczka na przód i tył pamiętając tylko żeby dodać na rękawy identyczną ilość oczek po obu stronach części środkowej  do  części przedniej i tylnej i przerobić motyw ażurowy do końca nie tylko do rzędu 52. Wszystko można wedle własnych potrzeb, fantazji i inwencji twórczej ;)

I tak fantazyjnie pozdrawiam kończąc ten przydługi pierwszy wpis ;)